środa, 21 września 2016

Romet Kometa odświeżanie cz.1

Z powodu braku wolnego czasu , a ostatnio i pogody prace nad Kometą postępują powoli. Na dzień dzisiejszy udało mi się usunąć stary lakier z ramy - dawcy. Zdecydowałem się na usunięcie starego lakieru przy pomocy środka chemicznego w sprayu, który okazał się bardzo skuteczny, wydatnie skracając całą operację.

 
Poniższe zdjęcia obrazują stan przed i po całej operacji








Poniżej kilka "detali" konstrukcyjnych;


Jak tylko pogoda się poprawi i zrobi się nieco cieplej, po dokładnym wyczyszczeniu całej powierzchni ramy , położę podkład co zabezpieczy ją przed powrotem rdzy.

niedziela, 11 września 2016

Romet Kometa

Po długim czasie wyczekiwania , gdyż od momentu jej nabycia upłynął szmat czasu, co wiązało się z problemami z transportem, w końcu dzięki pomocy przyjaciół pojawiła się u mnie Kometa.

Ogólny stan roweru niestety nie jest zbyt dobry


Tym jednak , co stanowi o wyjątkowości Komety są jej bagażniki;
- tylni
- i przede wszystkim przedni
Na szczęście okazało się , że oba te elementy są w dość dobrym stanie , a widoczne na zdjęciach naloty rdzy dadzą się łatwo usunąć.
Niestety okazało się, że powłoka galwaniczna obręczy kół jest w tragicznym stanie. Oznacza to, że czekają mnie jeszcze poszukiwania kół.
 
Tym razem stan powłoki lakierniczej ramy nie ma najmniejszego znaczenia, gdyż ogólnym założeniem tego projektu będzie odtworzenie roweru do stanu, który uczyni z Komety rower równorzędny do Meteora - jeśli chodzi o osprzęt napędu i bliźniacze malowanie i elementy dekoracyjne


Stąd też Kometa zostanie odbudowana na ramie pochodzącej z innego egzemplarza, którego kalkomanie były identyczne jak w przypadku Meteora;

Realizacja tych założeń spowoduje (oprócz zmian w konfiguracji napędu) zmianę koloru malowania Komety w celu uzyskania dwóch modeli rowerów o identycznym kolorze malowania;

 cdn.


środa, 3 sierpnia 2016

Romet Meteor nad Bałtykiem - epilog

Nareszcie mogę napisać parę słów o epilogu wyprawy Meteora  wzdłuż Bałtyku. Otóż po zakończeniu wyprawy zgodnie wymogami regulaminu Kolarskiej Odznaki Turystycznej złożyłem  w Bielskim oddziale PTTK relację z wyprawy, na którą składał się dokonany w Książeczce Wycieczek Kolarskich opis trasy , który uzupełniały zdjęcia z nazwami miejscowości wyznaczających poszczególne dzienne etapy wyprawy.



W  końcu po długim oczekiwaniu książeczka została pozytywnie zweryfikowana przez właściwą komisję PTTK

 i na ostatniej stronie książeczki pojawiła się adnotacja o przyznaniu za wyprawę małej brązowej Kolarskiej Odznaki Turystycznej , która faktycznie jest dosyć mała ;-)

Przyznanie odznaki zamknęło w sposób symboliczny pewien etap , którego początkiem były plany zakupu i remontu rometowskiego roweru turystycznego oraz odbycia na nim prawdziwej wielodniowej wyprawy. 

poniedziałek, 27 czerwca 2016

Romet Gazela - modyfikacja cz.3

W końcu po fazie związanej z planowaniem , poszukiwaniem odpowiednich części i malowaniem , pozostał mi tylko końcowy montaż.


Rozmontowanie całego przodu zajęło mi trochę czasu , bo sztyca kierownicy nie chciała się rozstać z widelcem, ale jak mówi stare przysłowie "bez młota to nie robota". Przy okazji miałem okazję przyjrzeć się łożyskowaniu sterów, o dziwo smarowanie wyglądało całkiem dobrze. Po wyczyszczeniu łożysk i bieżni oraz ich przesmarowaniu mogłem w końcu założyć odmalowany widelec z Komety.


Na pierwszy rzut oka można już zauważyć , że dobranie odcienia koloru nie wyszło do końca tak jak powinno, jednak stwierdziłem , że w tym roku nie będę już tego poprawiał.
Po zmontowaniu wszystkich elementów mogłem ocenić efekty własnej pracy.


 Chromy bagażnika pochodzącego z Komety pięknie lśnią i z zazdrością myślę jak mógłby wygladać ten bagażnik, gdybym zamiast do Gazeli założył go do Meteora ;-) .
Całość prezentuje się chyba całkiem lekko.

 Bagażnik jest dość krótki, a dzięki chromowaniu nie przytłacza linii roweru. 

Przyszedł w końcu czas na to, do czego zmierzała cała modyfikacja, czyli przedni bagażnik. Zastanawiałem się nad różnymi opcjami zamontowania tego elementu. Po obejrzeniu kilku rozwiązań, odrzuciłem bagażnik zakładany na kierownicę. W obu wersjach tego rozwiązania odrzucał mnie system mocowania , który albo szpecił kierownicę systemem kotwiczenia kosza albo sam kosz straszył stalowymi wąsami do zawieszania na kierownicy.  Ostatecznie zdecydowałem się na koszyk montowany na stałe do kierownicy, gdyż i tak zakupy, które ewentualnie się tam znajdą , nie będą i tak specjalnie duże, może kilka bułek i bochenek chleba , ewentualnie bagietka. 


Niestety dużym znakiem zapytania pozostaje kolor samego koszyka. Czarny kolor, pomimo ażurowej zabudowy kosza nieco przytłacza. Z drugiej strony pomalowanie go na biało byłoby już chyba zbyteczną przesadą. Zawsze pozostaje przemalowanie go na srebrno. Na chwilę obecną nie mam jasnego poglądu na ten temat, więc może macie jakieś pomysły?
 

poniedziałek, 20 czerwca 2016

Romet Meteor odbudowa cz .2

Od czasów nieboszczki komuny przy rowerze nie robiłem nic, nawet przy Orkanie raczej niewiele robiłem sam. Teraz okazało się, że rower muszę rozkręcić na elementy pierwsze, dotrzeć do łożyskowania kół i suportu. Jednak największym wyzwaniem stało się nałożenie nowej powłoki lakierniczej.


Rychło okazało się , że problemem jest usunięcie starego lakieru, który choć spłowiał to jednak zachował swą twardość. Koniec końców najbardziej skuteczną metodą okazało się użycie tarczy z nylonowym włosem, dzięki której udało się dotrzeć do gołego metalu


Pod warstwą lakieru znajdowało się całkiem sporo rdzy, ale nylonowa tarcza radziła sobie z nią  nadzwyczaj dobrze. Niezależnie od tego cała rama została potraktowana też odrdzewiaczem.






Następnym etapem było położenie podkładu. Dla wszystkich tych, którzy pierwszy raz będą musieli coś malować przy pomocy sprayu to dobry moment, by poćwiczyć nakładanie lakieru. Na tym etapie możemy sobie pozwolić na różne eksperymenty z prowadzeniem wiązki farby, grubością poszczególnych warstw i jakością wykończenia.



Na poniższym zdjęciu widać widelec pomalowany już podkładem i gołą jeszcze ramę


W końcu jednak nadchodzi kiedyś moment kiedy trzeba położyć warstwę bazową.  Na szczęście po położeniu podkładu trochę oswoiłem się z taki sposobem malowania i druga faza malowania wypadła w zadawalający dla oka sposób. 




Na zdjęciu poniżej widać fragment widelca z oryginalnym kolorem lakieru, na szczęście dobrany odcień prawie nie różnił się od oryginału.


A tak prezentowała się rama po pomalowaniu całości.


Poniżej kilka bardziej szczegółowych ujęć.




Oczywiście w przypadku wszystkich lakierów typu metalic konieczna jest jeszcze warstwa lakieru bezbarwnego. Ostatecznie z malowania byłem bardziej niż zadowolony, nawet nie spodziewałem , że końcowy efekt będzie taki dobry.
Kiedy lakier stwardniał , można było zacząć zakładać elementy sterów i założyć widelec oraz suport.









Kolor na jaki został pomalowany Meteor 54500 firmy MOTIP

Etapem , na który czekałem z niecierpliwością był moment kiedy w końcu można było nałożyć naklejki.


Oczywiście nie obyło się bez stresu związanego z równym naklejaniem, szczególnie w przypadku największej naklejki, na szczęście udało mi się to zrobić jak należy.





Moment nałożenia naklejek w symboliczny sposób zakończył ten etap odnowy, z którym wiązał się największy udział własnej pracy i umiejętności, a co z tym idzie i ryzykiem , że coś pójdzie nie tak. Na szczęście obyło się bez większych problemów.